
"Nasza przygoda z Mallorcą"
Kasia i Konrad
Absolwentka Turystyki 2009 i absolwent Hotelartswa 2009
Kiedy ktoś zadaje nam pytanie jak Nasze życie wygląda teraz po powrocie z Mallorki, czy w jakikolwiek sposób sie zmieniło, odpowiadamy jednoznacznie: "DIAMETRALNIE się zmieniło- chcesz sie sam przekonać? Po prostu jedz i zobacz." To właśnie ten wyjazd pozwolił odkryć nas na nowo, poznać siebie ze stron, o których nie mięliśmy wcześniej zielonego pojęcia... Połączyła nas wspaniała przyjaźń, dzięki której dziś jesteśmy szczęśliwa parą - Parą, która nie wyobraża juz sobie funkcjonować na co dzień bez siebie, a wszystko zaczęło sie na kursie..........
Wylot odbył sie 8 marca 2009r. los zaczął działać bo juz wtedy trafiliśmy do jednej grupy podróżniczej, zupełnie nie znając sie, nasza znajomość zawiązała sie dopiero tam na miejscu poznaliśmy sie dzięki naszym znajomym :) Czas z pobytu na kursie wspominamy bardzo milo, ludzie, którzy pomogli doskonalić sie nam w wybranych zawodach ciągle nas wspierali i mieli dużo cierpliwości. Wspomnijmy tez o doskonalej kadrze wykładowców, którzy wykładali dla Nas teorie i języki. Dzięki Nim dostaliśmy niezwykła dawkę j.hiszpanskiego, angielskiego oraz niemieckiego co pomogło Nam dogadywać sie z obcokrajowcami. Po praktykach, wykładach itp., mieliśmy tez czas dla siebie spotykaliśmy sie wtedy w swoich pokojach, gdzie wspólnie z zawsze duża gromada dzieliliśmy sie swoimi wrażeniami przeżytymi w ciągu dnia. W ten właśnie sposób nasze więzi zawiązały się. Po zakończeniu kursu przygotowawczego firma EDEN HOTELS zorganizowała dla wszystkich wykwintna kolacje, po której nastąpiła uroczysta gala wręczenia dyplomów dla wszystkich, którym udało sie ukończyć kurs. Ci którzy spisali sie najlepiej otrzymali certyfikaty. Po zakończeniu tego punktu programu nastąpiło cos, na co wszyscy czekaliśmy z niecierpliwością tego dnia- DYSKOTEKA... Gdyby ktoś poprosił Nas o ocenę organizacji tez imprezy w skali 1-10 dalibyśmy 11.

Po powrocie z kursu zaczęliśmy po prostu być ze sobą, chociaż różne kłody i problemy spotykaliśmy po drodze daliśmy sobie ze wszystkim rade i dzisiaj możemy być nareszcie szczęśliwi. W maju nadszedł czas na kolejny wyjazd, tym razem do prawdziwej pracy, dla mnie był to pierwszy "Program Mallorca", dla Konrada drugi. Zaraz po przylocie zostaliśmy jak zwykle wspaniale potraktowani przez Hiszpanów. Na lotnisku czekał na nas kierowca, który odwiózł Nas do hotelu gdzie otrzymaliśmy klucze do swoich mieszkań, ręczniki, prześcieradła, poduszki (itd.) rzeczy, które są niezbędne w codziennym życiu, tylko proszę sobie wyobrazić kto dostaje od swojego pracodawcy tego typu rzeczy? - No właśnie NIKT! Czy którykolwiek pracodawca przyjeżdża po swojego pracownika na lotnisko nie biorąc za to żadnych pieniędzy? - NIE! I to jest ta cudowna życzliwość Hiszpanów!

Juz pierwsze dni w pracy zapowiadały sie milo, nasi szefowie i współpracownicy byli tak życzliwi, ze praca sprawiała nam niesamowita przyjemność mimo ciągłego wysiłku i zmęczenia ale gdy panuje mila atmosfera wszystko staje sie proste. Pracowaliśmy w bardzo rożnych porach i widzieliśmy sie w ciągu dnia raptem kilka godzin ale to nam zupełnie nie przeszkadzało. Oczywiście był tez czas na rozrywkę, mieliśmy wspólnie wolny poniedziałek wiec wtedy mogliśmy zwiedzać piękną Mallorke, tak tez robiliśmy. Wraz ze znajomymi co tydzień wyruszaliśmy po cudownych szlakach tej wyspy. Wspomnę, ze był tez czas na polskie imprezy, które wspólnie urządzaliśmy, np. grille, urodziny na plaży naszych kolegów z pracy napewno zostaną w naszej pamięci na zawsze. Ta współpraca, integracja i zorganizowanie pozwoliły nam na tak mile zagospodarowanie czasu. Na te właśnie przyjęcia zapraszaliśmy naszych hiszpańskich współpracowników, którzy zawsze chętnie uczestniczyli w tego typu zabawach podobało im sie to ze Polacy umieją sie tak dogadać i być tak dopasowana grupa, takie spędzanie czasu pozwoliło nam lepiej sie poznawać i zaprzyjaźnić z nimi, zdarzały sie tez częste wypady do pubów, dyskotek. Po prostu w pracy byliśmy poważną dobrze zorganizowana grupa - po pracy dobrymi znajomymi, a to według Nas jest najważniejszy przepis na dobra współpracę- "porozumienie obydwu stron" jeżeli tego nie ma - nie ma dobrze funkcjonującego łańcucha hotelowego i to potwierdzi każda osoba, która uczestniczyła w tym programie. Klient wszystko obserwuje i jeżeli wyczuwa jakąś niejasna, niesprzyjająca sytuacje, czy konflikty miedzy pracownikami, odrazu to pokazuje i zmienia opinie o obsłudze z pozytywnej w negatywna co powoduje, ze zniechęca sie do hotelu. Będąc tam niestety zdarzyło Nam sie również skorzystać z pomocy medycznej, Konrad znalazł sie w szpitalu, w którym został otoczony rewelacyjna opieka i nie myślcie sobie ze to był zwykły szpital, szef odwiózł go do prywatnej kliniki, którą była naprawdę niesamowicie droga, a koszty poniósł oczywiście kto?- Hotel... Juz pominę to, ze kiedy ja byłam chora mój szef zamawiał mi lekarzy do hotelu, żebym nie jeździła, nie szukała przychodni... Dużo jest takich miłych przeżyć, o których można by było książkę napisać. :) To jest właśnie ta troska i życzliwość, którą oni Nas otoczyli... Potraktowali Nas jak najlepszych przyjaciół. No i oczywiście główny cel tego wyjazdu czyli pieniądze, które tam zarobiliśmy są dla nas czymś, co pozwala nam lepiej żyć, spełniać nasze marzenia, plany, kształcić sie, itd. Praca jest ciężka ale każdy wie za co pracuje, w Polsce jeszcze nie ma tego ale żywimy nadzieje, ze to niebawem sie zmieni i nie będziemy musieli rozstawać sie z bliskimi i wyjeżdżać na obczyznę.
Podsumowując Mallorca była dla nas przede wszystkim przewrotem w życiu, wniosła w nie dużo ciepła i pozwoliła Nam poznać siebie, swój charakter i dotąd nieznane nam cechy charakteru, pozwoliła nam odkryć nasze zachowania w sytuacjach, w których do tej pory nie mieliśmy szans ich zaobserwować, to była super przygoda, niesamowite przeżycie, świetną rzeczą bez wątpienia było to, ze poznaliśmy dużo wspaniałych, wartościowych osób, naszych (teraz już) znajomych również ludzi dzięki, którym ten program powstał. To jest naprawdę jeden z najlepszych pomysłów pomocy dla młodych ludzi pragnących osiągnąć coś w swoim życiu i zrobić coś więcej dla siebie i innych. Jednak najważniejsza rzeczą jaka spotkała nas na Mallorce i która odcisnęła w naszych sercach ślad, to to, ze mamy siebie. MALLORCA DALA NAM NAJWIEKSZY SKARB- CZYLI SIEBIE, dzięki temu, ze tam sie znaleźliśmy jesteśmy razem, to jest dla nas najcenniejsze. Powracając jeszcze króciutko do organizacji tego programu, każdy zdaje sobie sprawę z tego albo przynajmmniej może sobie wyobrazić, jak ciężko uruchomić tak wielkie przedsięwzięcie, Fundacji Educare et Servire w 100% to sie udało! Serdecznie dziękujemy dyrektorom na Balearach, Sz.P. Pawłowi Kudroniowi, oraz Sz.P. Antoniemu Kamińskiemu za wsparcie i pomoc, na która zawsze można liczyć. Życzymy również dalszych sukcesów w rozwijaniu najlepszego tego typu zagranicznego programu w Polsce. Jeszcze raz DZIEKUJEMY.
Z powazaniem: Kasia i Konrad

NOWOŚCI
Developed by GAMMA. Stats by Blendsoft

